Reklama Do końca pozostało:  sek.
Słuchaj audycji bez reklam

Pewnego razu w muzyce


Poniedziałek, Wtorek, Środa, Czwartek, 20:00 - 21:00
Od poniedziałku do czwartku od 20:00 do 21:00 będziemy czytać książki i biografie artystów znanych z naszej anteny. Niesamowite historie, nieznane fakty, anegdoty z życia największych gwiazd muzyki!

Od 19 października 2020 roku usłyszycie fragmenty audiobooka "Królowie życia" Grzegorza Skawińskiego i Waldemara Tkaczyka.

Niewielu muzyków na świecie może poszczycić się równie długą wspólną historią w show-biznesie. Im się to udało. Grzegorz Skawiński i Waldemar Tkaczyk – jedni z najbardziej rozpoznawalnych muzyków w Polsce, członkowie i założyciele kultowych zespołów Kombi, Skawalker, O.N.A. oraz nowego Kombii – szczerze i bez cenzury opowiadają o muzycznych sukcesach… i porażkach, o swoich kolejnych wcieleniach czy prawdziwych przyczynach rozstań. Zdradzają fakty, o których dotąd nie mówili, a które rzucają nowe światło na ich niezwykłą historię.

Skąd się wzięła nazwa Kombi i co tak naprawdę doprowadziło do rozpadu zespołu? Na jaki temat Grzegorz Skawiński negocjował z nauczycielami Agnieszki Chylińskiej? Czy życie muzyków rzeczywiście przypominało „jazdę po bandzie”?

Królowie życia to także pasjonująca opowieść o muzycznej przyjaźni Skawińskiego i Tkaczyka, kumpli z liceum, którzy postanowili wyrwać się z małego miasteczka, decydując się na karierę muzyków. Z uśmiechem wspominają swoje początki, ucieczki z lekcji gry na akordeonie, pierwszą, zrobioną własnoręcznie z deski od łóżka gitarę (nigdy nie zagrała, bo nie miała prawa), czy ucieczkę z ceremonii wręczenia nagród na festiwalu Piosenki Harcerskiej w Siedlcach, co doprowadziło do skompromitowania szkoły i dotkliwych konsekwencjach ze strony jej dyrekcji. Za ten wybryk Grzegorz powtarzał trzecią klasę, a Waldemar czekał na niego przez rok w… technikum budowlanym – twierdzi, że to było całkiem ciekawe doświadczenie.

Kiedyś musieliśmy z Mławy przywieźć nasze wzmacniacze. Transportowaliśmy je pociągiem, wystawiając na korytarz. Nie stać nas było na opłacenie wagonu bagażowego. Wyobraź sobie wielkie kolumny i stojące na nich wzmacniacze ważące blisko pięćdziesiąt kilogramów sztuka, które – wysiadłszy w Gdańsku Oliwie – w rękach musieliśmy przenieść do oddalonego kawał drogi od dworca Instytutu Pedagogiki, gdzie w magazynie sprzętu muzycznego, w piwnicy obok kotłowni, odbyła się pierwsza próba zespołu, który później przybrał wdzięczną nazwę Horoskop – opowiadają. Dziś zaczyna się zupełnie inaczej.

Kombi versus Kombii

Muzycy zdecydowanie i jednoznacznie odnoszą się do konfliktu ze Sławomirem Łosowskim, z którym w 1976 roku założyli Kombi, a który w 2014 założył nowy zespół o tej samej nazwie. Podkreślają, że Kombi było ich „wspólnym dzieckiem”, a „prawdy” głoszone przez Łosowskiego są pomówieniami: Otóż powstałe później Kombi to nasze wspólne dziecko, a nie projekt Sławka, do którego był uprzejmy nas przyjąć, co od jakiegoś czasu próbuje tu i ówdzie ludziom wmawiać. Owszem, przyjął nas do Akcentów, a nie do Kombi. Powiem więcej, patrząc obiektywnie na skład zespołu, końcówka Akcentów, a potem Kombi, w sensie składu, nie był niczym innym jak założony przez nas Horoskop z Łosowskim na klawiszach. Twierdzą, że większość historii opowiada, by ich oczernić – podzielił w ten sposób i środowisko muzyczne, i fanów.

Dziś stare piosenki Kombi grają dwa zespoły. Organizatorzy eventów, którzy zapraszają do siebie Kombi często nie mają pojęcia, że w tym zespole nie ma już Grzegorza Skawińskiego i Waldemara Tkaczyka, co z reguły skutkuje wielkim rozczarowaniem: tak, jakbyś chodził w podrabianych adidasach. Niby masz to samo, ale wiesz, że to nie jest to samo. I oni zawsze będą mieli ten problem. To nigdy tak nie zabrzmi, to zawsze będzie coverowy zespół, zresztą wiele razy obelżywie mówią tak o nas. Że to podróba, że ich coverujemy. Tylko że mamy oryginalnego wokalistę-gitarzystę, oryginalnego basistę, a jeszcze do niedawna był perkusista oryginalny. To tak, jakby coverowym zespołem był Perfect, bo nie ma Hołdysa!

Najlepsze wspomnienia? Współpraca z muzykami z O.N.A., bo to był typowo rockowy zespół. Myśmy tam razem próbowali, nagrywali, grali, pili, spali, jeździli w trasy. To był kolektyw, chyba największy z tych, w których grałem. I nie było żadnych zmian personalnych… Dziś obaj są artystami spełnionymi, ale nie składają broni. Eksperymentują, szukają nowych ścieżek. W planie mają kolejne płyty. Podkreślają, że dla nich zawsze najważniejsze było granie samo w sobie, nie lajki i sława, która i tak stała się ich udziałem.

Królowie życia to również zapis dziejów polskiej muzyki rozrywkowej przypadających na kilka dekad PRL-u oraz nowej Polski – pełnych zabawnych, ale nie tylko, wspomnień, imprez, układów i charakterystycznych dla PRL-u absurdów – to historia o tworzeniu historii, ludziach po drodze, przełamywaniu kolejnych tabu, artystycznych poszukiwaniach, a także o pułapkach, jakie czają się za kulisami. Sława jest tylko jedną z nich.

Najwięksi fani znajdą w książce wiele ciekawostek na temat instrumentów, głośników, mikserów i pracy w studio przy nagrywaniu płyt w kolejnych dekadach. Dowiedzą się, dlaczego polskie albumy nigdy nie brzmią tak dobrze jak zagraniczne, czy odrzucone piosenki mogą dostać drugą szansę i czym się różni praca nad płytą dziś i kiedyś.


(foto: Canva)

Pewnego razu w muzyce

    SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!